W jaki sposób usprawnić proces zabezpieczeń antykorozyjnych?

with Brak komentarzy
Wojciech Taranczewski

 W jaki sposób usprawnić proces zabezpieczeń antykorozyjnych?

Rozmowa z Wojciechem Taranczewskim, Inspektorem FROSIO/NACE TÜV NORD Polska

 

Rośnie presja czasu i kosztów związana z dostarczeniem produktu spełniającego wymagania rynku. To sprawia, że kontrola poszczególnych procesów i harmonogram prac mają olbrzymie znaczenie. Jakie to ma odniesienie do tematu zabezpieczeń antykorozyjnych?

Kwestia zabezpieczenia antykorozyjnego jest w wielu przypadkach marginalizowana, żeby nie powiedzieć pomijana. Jest to ostatni z procesów i zdarza się, że w wyniku opóźnień we wcześniejszych fazach brakuje czasu na odpowiednie przygotowanie podłoża oraz poprawną aplikację farby. Dodatkowo często odbiory konstrukcji przeprowadzane są dwuetapowo, pierwszy etap, tzw. odbiór „na czarno”, przed obróbką strumieniowo-ścierną oraz odbiór „na gotowo” po aplikacji pełnego systemu antykorozyjnego.  Skutkować to może brakiem kontroli procesów przygotowania podłoża, czyszczenia, wyprawek poszczególnych warstw oraz samej aplikacji farby. Każdy z tych etapów może być przyczyną reklamacji dlatego niezwykle ważne jest, by kontrole były przeprowadzane przynajmniej wyrywkowo. Współpracować w tym zakresie powinni przedstawiciele inwestora, generalnego wykonawcy, producenta farb oraz inne zainteresowane strony. Ważne, żeby osoby przeprowadzające kontrole posiadały odpowiednią wiedzę oraz kwalifikacje. Spawalnicy, hydraulicy czy automatycy pomimo wysokiej specjalizacji nie posiadają często wiedzy na temat zabezpieczeń antykorozyjnych co powoduje, że nie są w stanie odpowiednio zadbać o proces aplikacji farby, często wręcz proces ten zaburzają.

Polityka przetargów i kryterium oferty o najniższej cenie również utrudnia właściwy dobór zabezpieczenia antykorozyjnego. Moim zdaniem system malarski powinno się dobierać przede wszystkim bazując na jego właściwościach ochronnych.

Cena jest oczywiście ważna, ale nie powinna być decydująca. Niejednokrotnie nawet kilka procent tańszy produkt może wydłużyć proces aplikacji. Opóźnienia można liczyć w godzinach, a nawet w dniach. W takiej sytuacji nie trudno o presję czasu, a pod presją podejmowane są zazwyczaj złe decyzje.


Które etapy projektu z punktu widzenia Inspektora uczestniczącego w działaniach kontrolnych są najistotniejsze dla jego powodzenia?

Trudno jest w sposób jednoznaczny odpowiedzieć na to pytanie. 

Gdybym jednak znalazł się w sytuacji, w której uczestniczę w dwóch równoległych projektach i musiałbym zadecydować na którą inspekcję jechać w pierwszej kolejności to byłby to odbiór powierzchni przed malowaniem. 

Jest to moim zdaniem kluczowy moment, kiedy można dokonać ostatnich poprawek spawalniczych, skontrolować czystość podłoża, profil rozwinięcia powierzchni oraz sprawdzić w jakich warunkach przeprowadzana będzie aplikacja farby. Większość wad, jeśli nie zostanie usunięta na tym etapie, będzie skutkowała koniecznością ponownego przemalowania całych elementów. Pamiętajmy, że nawet słabej jakości system antykorozyjny aplikowany w poprawnych warunkach warsztatowych wykaże lepsze właściwości ochronne niż najlepsze farby malowane na źle przygotowane podłoże.


Uczestniczyłeś w różnorakich projektach zarówno od strony firm wykonawczych jak i kontrolnych. Gdzie pojawia się punkt styku tych dwóch jednak odmiennych punktów widzenia?

Myślę, że każda ze stron zaangażowanych w projekt chce osiągnąć jak najwyższą jakość zabezpieczenia antykorozyjnego danej konstrukcji. Jest to na pewno cel zbieżny dla wszystkich. Różnią się jedynie drogi do jego osiągnięcia. Wiadomo, że wykonawca będzie przywiązywał dużą wagę do kosztów, a inspektorów klienta interesować będzie tylko i wyłącznie jakość. Dlatego tak ważne jest, żeby przed przystąpieniem do prac sporządzić szczegółową dokumentację techniczną określającą zakres prac. A najlepiej na samym początku wykonać powierzchnie referencyjne przy udziale wszystkich zainteresowanych stron oraz inspektora/ producenta farb. Będzie to punkt odniesienia dla prowadzonych prac.


Czas to pieniądz, zatem kontrola wykonania przekłada się na realne pieniądze. Czy warto oszczędzać na etapie sporządzania kosztorysów?

Kosztorysy to temat bardzo gorąco komentowany na moich szkoleniach. W jaki sposób dokładnie określić jaki będzie faktyczny koszt wykonania usługi? 

O ile obliczenie praktycznej ilości zużytej farby (przy uwzględnieniu wszystkich czynników takich jak chropowatość, stopień rozcieńczenia, itd.) jest stosunkowo proste, o tyle założenie właściwego współczynnika strat jest niezmiernie trudne i wymaga sporego doświadczenia. Do tego dochodzą koszty wynajęcia sprzętu (np. podczas renowacji), koszty pracy kolejnej zmiany  (np. jeśli wystąpi „nagłe” przyspieszenie realizacji kontraktu). W mojej opinii warto zainwestować więcej czasu w porządny kosztorys. Jak pokazują przykłady podawane przez uczestników szkoleń, błędne założenia mogą skutkować nawet wielomilionowymi stratami.


Z jakimi najczęstszymi „wąskimi gardłami” spotykasz się podczas realizacji projektów?

W większości firm produkujących konstrukcje stalowe to malarnia jest właśnie „wąskim gardłem”. Po pierwsze komora śrutownicza – może pomieścić tylko określoną ilość elementów, których dokładne oczyszczenie wymaga czasu. Po drugie kabina lakiernicza. Tutaj mamy już nieco większe możliwości ponieważ nie w każdej firmie maluje się w komorze. Możemy prowadzić proces aplikacji na odpowiednio wentylowanych halach. I wreszcie magazyn / pole odkładcze. W przypadku większości farb nie należy wystawiać ich na działanie środowiska atmosferycznego (a w szczególności deszczu lub śniegu. Ba, nawet wystąpienie kondensacji na powierzchni elementów może spowodować wystąpienie pewnych wad na powłoce) zanim nie osiągną odpowiedniego stopnia utwardzenia, co może trwać od kilkunastu godzin do nawet kilkunastu dni. Nieodpowiednie składowanie jest przyczyną wielu reklamacji, zwłaszcza jeśli elementy ustawiane są w sposób uniemożliwiający odpływ wody. 

Połączenie wszystkich czynników powoduje, że malarnia staje się właśnie „wąskim gardłem”. Może to być powodem presji co z kolei skutkować może reklamacją.


Kwestia reklamacji powoduje często wiele emocji dla zainteresowanych stron. Czy jest jakiś złoty środek chroniący przed ich uniknięciem?

Moim zdaniem nie jest możliwe całkowite wyeliminowanie reklamacji. Mogą one być spowodowane tak wieloma czynnikami, że pewne zagrożenie zawsze będzie. Jeśli nawet udoskonalimy proces aplikacji to przyczyną może być wadliwy produkt czyli farba. To co możemy zrobić to w taki sposób zadbać o proces kontroli jakości, żeby w przypadku wystąpienia reklamacji błyskawicznie zidentyfikować przyczynę i wyeliminować ją. Działając w taki sposób możemy ograniczyć ryzyko niemal do zera.

 

 Podziel się proszę z nami najciekawszym projektem w którym brałeś udział.

Nadzorowałem kiedyś malowanie czujników piasku oraz wody dedykowanych dla rurociągów. Elementy były wyposażone w niezwykle drogą elektronikę i transportowane kilkaset kilometrów z siedziby klienta na malarnię. Każdy detal miał około 0,5 m2 powierzchni. Dla zabezpieczenia zużywaliśmy niecały litr farby (licząc również straty). Cały proces wymagał nadzoru inspektora FROSIO, farby aplikowane były zgodnie ze standardem Norsok M-501. Przeliczając koszty na metr kwadratowy był to najdroższy projekt w jakim brałem udział. Droższe jest tylko malowanie paznokci (jeśli porównać cenę litra lakieru z faktycznym kosztem produkcji farby), ale to już temat na inną rozmowę:)

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Zostaw Komentarz