ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA JAKOŚĆ

with Brak komentarzy
Jakość Zarządzania

Inspiracją do dzisiejszego artykułu z cyklu #jakośćzarządzania są drogi Czytelniku: 

– stwierdzenia fachowców od przełomowych rozwiązań, którzy twierdzą że na nic im w dobie Covid-19 systemy zarządzania, oparte o normy ISO
– nerwowość ruchów znacznej ilości firm, które swoimi decyzjami stają w opozycji do podejścia systemowego
– częste powtarzanie, iż obecna rzeczywistość przypomina wojnę. 

Zacznijmy od trzeciej z wyżej wymienionych kwestii. Z II wojny światowej Ameryka Północna wychodzi z silną gospodarką i zaczyna się dla niej okres trwałego wzrostu. W tym samym czasie Japonia ma poważne problemy z odbudową swojej infrastruktury. Gospodarka tego wyspiarskiego kraju została rzucona po 1945 r. na kolana, a produkty z Kraju Wiśni były niekonkurencyjne i znane z niskiej jakości. Pokolenie naszych rodziców i dziadków wspomina, że produkty pochodzenia japońskiego były traktowane wręcz jak śmieci! 

Światowym liderem przełomu lat 40 i 50 ubiegłego stulecia były Stany Zjednoczone, z prężnie rozwijającym się przemysłem motoryzacyjnym na czele. 

Fabryki Forda wprowadzały linie produkcyjne z tzw. płynnym (zwinnym) przepływem, co stanowiło przyczynek do wytwarzania dużej ilości towaru o niskiej cenie i zrewolucjonizowało proces wytwarzania. Niebawem większość producentów wprowadziła rodzaj systemu zarządzania i wytwarzania, w którym płynnie i produkty i ludzie przechodzili z jednego do kolejnego stanowiska pracy (kłania się związek przyczynowo – skutkowy). 

Oszczędność czasu produkcji zaowocowała zyskami, które przekonały i inne branże wytwórcze (np. producentów urządzeń domowych, przemysł meblarski, dostawców elektroniki użytkowej), które poszły śladem Forda i innych firm sektora automotive. 

Mottem stały się słowa: utrzymaj linię produkcyjną w ruchu, bo ta zapewnia wysoką wydajność i niskie koszty

Jeśli nawet jakiś produkt stawał się wadliwy, niezgodny, należało go wyeliminować, ale całą linię produkcyjną utrzymać w ruchu. Aby pozostałe wyroby pozostawały na określonym poziomie, zadowalającym klientów, powoływano do pracy kolejnych i kolejnych kontrolerów jakości. Zaczęła królować hierarchia, w ramach której jedynie kierujący danymi obszarami mogli zatrzymać linię. Jednakże w 1947 r. pewien Amerykanin wywrócił to podejście do góry nogami. Zapewne domyślasz się drogi Czytelniku, jakie nazwisko tez padnie w niniejszym artykule? Tak! Wiliam Edward Deming. Statystyk zajmujący się zagadnieniem kontroli jakości. 

Brak alternatywnego tekstu dla tego zdjęcia

Deming na zaproszenie wojsk USA udał się do Azji, gdzie miał, jako statystyk, wesprzeć planowany na rok 1951 japoński spis ludności. Po przybyciu na miejsce zaangażował się w odbudowę tego kraju, propagując wśród japońskich inżynierów, menedżerów i naukowców swoje poglądy nt. zwiększania skuteczności i efektywności działań. Jednym z jego uczniów został Akiro Morita, współtwórca korporacji Sony – firmy, w której idee Deminga wdrożono z niesamowicie dobrym skutkiem. W tym samym czasie z koncepcjami Deminga współgrać zaczęły rozwiązania innego japońskiego koncernu – Toyota, a kilka kolejnych lat później podejścia te nazwano, określono mianem TQM czy just in time. 

Bez względu na to, jakiego określenia byśmy nie użyli zasadniczy ich sens, ich mianownik jest wspólny. 

Odpowiedzialności za wykrywanie problemów i ich sposoby rozwiązywania należy dać każdemu pracownikowi.

 Deming uważał, że beż względu na pozycję w ramach struktury, każda osoba, która dostrzeże problem, powinna być zachęcana do natychmiastowego zatrzymania linii. W japońskich firmach w latach 50-tych dwudziestego stulecia starano się to maksymalnie ułatwić, np. rozwieszając sznurki nad stanowiskami roboczymi, za które to sznurki wystarczyło pociągnąć, aby wstrzymać działania w przypadku wady, niezgodności. Wkrótce – również dzięki takim rozwiązaniom – osiągnięto ponadprzeciętną wydajność, jakość i finalnie udziały w rynku. Podejście to przekazało odpowiedzialność za jakość ludziom, którzy bezpośrednio wytwarzali produkt. Zamiast bezmyślnie powtarzać te same czynności, pracownicy mogli proponować zmiany, wskazywać problemy i finalnie odczuwać dumę w naprawie błędu. 

Rezultatem była idea ciągłej poprawy, którą tak często zarzucają w imię szybkich zysków firmy, nie rozumiejące idei stosowania wymagań norm systemowych, w tym normy ISO 9001

Tu swego rodzaju wyrzut do firm i ludzi, którzy spłycają wymagania norm i oczekują od nich wybawienia a nie tego, czy de facto są – narzędziowości dla lepszego zarządzania poprzez eliminowanie błędów. Nie trzeba czekać, aż koronawirus obnaży słabe systemy zarządzania istniejące w części firm, nie tylko w Polsce. Wystarczy postawić w tym miejscu pytanie: czy stwierdzanie niezgodności, a w konsekwencji działania korekcyjne i korygujące są wyłącznie domeną i konsekwencją auditów wewnętrznych? 

Potrzeba było aż kilku dziesięcioleci, aby idee Deminga zadomowiły się czy to w Ameryce, czy w Europie. Firmy takie jak HP czy Apple Dopiero zaczęły je wdrażać w latach 80-tych XX w., w Polsce nastąpiło to jeszcze później. Czy ze zrozumieniem? Czy w sposób przydatny i adekwatny – obecny czas to pokaże, zweryfikuje. W moim odczuciu obronią się nie tylko te firmy, które „wdrożyły ISO” ale które są świadome wielorakości narzędzi i ich użyteczności, przydatności. Firmy, które umiejętnie wymagania podejścia procesowego pożenią z narzędziami zarządzania zmianą, takimi jak zarządzanie ryzykami operacyjnymi czy zarządzania projektowe. Pożenią, połączą, budując efekt synergii. Porzucenie bowiem tych narzędzi jedynie na rzecz bycia zwinnym przez chwilę powoduje zabicie tego, do czego każdy z nas dąży – zabicie równowagi.

Brak alternatywnego tekstu dla tego zdjęcia

Podejście normatywne, systemowe, podobnie jak podejście projektowe, uważane przez wielu teoretyków za bardziej zwinne nie obronią się same. Nie udźwigną one tego kryzysu, który – co już widzimy – jest inny, niż ten z lat 2008+. Co zatem ów stan rzeczy i niepewność zdarzeń, które Nas dotknęły może obronić – o tym za dwa tygodnie, w kolejnej wędrówce po ścieżce jakości zarządzania. 

A tymczasem polecam niezobowiązująco, acz zachęcająco do sięgnięcia do wiedzy, którą w tym trudnym, acz ciekawym czasie dzielą się nieodpłatnie z nami inni: 

• https://www.linkedin.com/in/agatagodula/ 

• https://www.linkedin.com/in/krzysztof-rejszek/ (#zwmd) 

• https://bazawiedzy.tuv-nord.pl/jakosc/

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Zostaw Komentarz